Blog > Komentarze do wpisu
System oceniania
System oceniania w LO i Gimnazjum na Okopowej jest awangardowy, ale prosty. W założeniu chodzi o to, żeby ucznia nie obciążać niepotrzebną nauką przedmiotów, którymi nie jest zainteresowany, aby mógł więcej czasu i wysiłku poświęcić nauce tego, co go pasjonuje.

Uczeń na początku semestru wybiera sobie dla każdego z przedmiotów poziom, do którego będzie aspirował: poziom A, jeśli z przedmiotu wystarczy mu dwójka lub trójka, poziom B, jeśli na koniec roku chce mieć czwórkę lub piątkę, poziom C, jeśli chce walczyć o szóstkę. Umiejętności są kontrolowane przy pomocy sprawdzianów, których procentowy wynik decyduje o zaliczeniu, bądź niezaliczeniu poziomu. O programie tym mogę więc powiedzieć, że istnieje. Ale czy działa?

    Kiedy zaczynałem prowadzić oceniane zajęcia, wiedziałem tylko tyle, ile przeczytałem na stronie internetowej Stowarzyszenia. Jednak system ten wydawał mi się stanowczo niekompletny. Uczę języka polskiego i bardzo trudno jest mi wyobrazić sobie, żebym oceniał uczniów wyłącznie na podstawie wyników sprawdzianów, i to wyników określonych procentowo. Język polski, szczególnie w gimnazjum, to przedmiot, na którym w niewielkim tylko stopniu uczy się wiadomości, które można sprawdzić testem.

    Uczy się, co oznacza, że należy oceniać - przecież także kompetencji językowych, zarówno w mowie i w piśmie, jakości argumentacji i kultury dyskusji, samodzielnego docierania do informacji i odmiennych opinii, krytycznej lektury tekstu, w końcu samodzielnego pisania tekstów rozmaitych typów i gatunków. Na ocenę końcową, jak sądzę, wpływ powinny mieć także przygotowanie do lekcji, systematyczność pracy, udział w zajęciach a nawet zbliżone do przedmiotu zainteresowania prywatne ucznia. Oceniana powinna być także praca grupowa uczniów, ich umiejętności współpracy i pomagania innym.

    Niestety, system przewiduje wyłącznie ocenianie na podstawie sprawdzianów, dopuszcza jako uzupełnienie kartkówki i krótkie odpowiedzi ustne, które jednak także mają ograniczone możliwości sprawdzania całego spektrum umiejętności zdobytych przez uczniów. Wątpliwości co do oceniania trudno rozwiać dlatego, że twórca systemu i jego jedyny uprawniony interpretator, Dyrektor Naczelny SKiE dr hab. Krzysztof Wielecki jest dla zwykłych nauczycieli niedostępny (o czym jeszcze będę pisał). Od czasu do czasu zwołuje nauczycieli na tak zwane szkolenia, mające formę wykładów dyrektora, ale najczęściej dotyczą one kwestii dość ogólnych (psychologia rozwojowa, kwestie moralne, zaburzenia psychiczne i kompleksy nauczycieli itp.), a nie wykształcił się na nich zwyczaj zadawania pytań. Pozostaje więc pytać o radę bardziej doświadczonych kolegów, którzy jednak na ogół również mają w tej sprawie wątpliwości. Okazuje się, że każdy rozumie system po swojemu, w jakiś sposób adaptuje go do swoich wyobrażeń, kompetencji i specyfiki przedmiotu, są nauczyciele, którzy rzeczywiście oceniają tylko na podstawie sprawdzianów, są tacy, którzy stawiają zwykłe, cyfrowe stopnie i nie bawią się w wyznaczanie poziomów, są w końcu tacy, którzy tworzą hybrydy systemu SKiE i systemu oficjalnego. Do tych ostatnich należałem i ja.

   Czy w systemie SKiE wolno oceniać interpretację recytowanego z pamięci wiersza lub fragmentu prozy? Czy wolno uczniom zadać inscenizację fragmentu dramatu? Czy można nazwać sprawdzianem odpytanie z lektury? I jak ocenić to procentowo? Czy można zadać wypracowanie domowe? Czy można zadać i ocenić realizowany wspólnie przez grupę uczniów projekt? Referat? Jak wycenić w procentach samodzielność wnioskowania, zgłoszenie ciekawej wątpliwości? Dotarcie do ciekawej lektury? Przełamanie nieśmiałości i pierwsze uczestnictwo w dyskusji? Czy chodzi tu o to, że na co dzień pracujemy bez stopni, a sprawdziany mają tylko badać efekty tej pracy? Czy to oznacza, że nie można zachęcać ucznia dobrym stopniem, czy też złym ukarać kolejnego nieprzygotowania? Na te pytania każdy nauczyciel odpowiada sobie sam, ja rozumiem słowo „sprawdzian” jako złożoną z wielu pytań klasówkę, test jednokrotnego lub wielokrotnego wyboru, ewentualnie pisany w klasie tekst o bardzo ścisłych kryteriach oceniania. Może źle to rozumiem, ale kogo zapytać?

    Uczniowie, zresztą nie tylko oni, dotyczy to wszystkich ludzi wykonujących jakieś zadania, mają oczywistą skłonność do traktowania tego zasobu wiedzy i umiejętności, który zostanie oceniony, jako ważniejszego niż ten, który oceniony nie zostanie. Dlatego też sądzę, że ocenianie wyłącznie tego, co można sprawdzić przy pomocy krótszej lub dłuższej klasówki bądź ustnego odpytania, będzie prowadziło do wykształcenia w uczniu przekonania, że celem edukacji humanistycznej jest poznanie faktografii, wykucie dat, definicji i regułek. Od wielu lat prowadzę kursy przygotowawcze dla maturzystów i widzę, jak zmiana sposobu przeprowadzania matury z polskiego wpłynęła nie tylko na wiedzę, ale wręcz na mentalność uczniów. Ponieważ matura decyduje o dostaniu się na studia, a więc w potocznym przekonaniu o powodzeniu dalszej, życiowej kariery, uczą się oni teraz głównie zdawania egzaminu, czyli odgadywania intencji ludzi układających test i klucz wypracowania. Uważają, nie bez pewnej słuszności zresztą, że pogłębione czytanie lektur, krytyczna refleksja nad przyswajaną wiedzą, konfrontacja i próba zrozumienia odmiennych punktów widzenia, kreatywność w podejściu do zadań, to niepotrzebny, wręcz szkodliwy balast, skoro punkty i procenty dostaje się za schematyczną interpretację krótkiego fragmentu tekstu.

    Niestety, niesie to za sobą pewne szersze konsekwencje, nie pozostaje to bez wpływu na ich postawy życiowe. Zaczynają widzieć świat tak, że sukces w ogóle może zapewnić przede wszystkim gotowość do odczytania intencji zwierzchnika, możliwie najwierniejsze powtórzenie wyuczonych czynności i zachowań, wyzbycie się naturalnej skłonności do przekory, dyskusji, konfliktu racji, określenia i obrony własnego stanowiska. Dlatego jestem głęboko przekonany, że nadmierne wartościowanie sprawdzianów w nauczaniu języka polskiego (myślę zresztą, że dotyczy to nie tylko tego przedmiotu), a już z pewnością ocenianie wyłącznie na podstawie procentowo wyliczonych wyników sprawdzianu, będzie miało fatalny wpływ nie tylko na wyniki nauczania, ale też na życiowe postawy uczniów.

piątek, 11 lipca 2008, refleskie
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Uczen SKIE, abde251.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/23 00:55:30
Tak wspanialy sytem nie skutkuje.... Ja juz nigdy nie bede mial okazji aby z czegos dostac 6. NIGDY NIE DOSTALEM 6 I NIGDY NIE BEDE MIAL OKAZJI!
-
Gość: m.white, aayf205.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/30 12:21:47
no juz bez przesady. w zeszłym roku całe świadectwo było w normalnych ocenach..
-
Gość: Uczeń skie, 89-74-56-248.dynamic.chello.pl
2013/06/16 18:27:53
25% oceny to praca na lekcji przygotowania, 50% to sprawdziany a reszta to kartkówki. Dolicza się prace semestralną. Coś nie tak? Ja dostaje C.